W zdrowym ciele zdrowy duch
2026-09-24
Choć zdanie to ma już 2000 lat zupełnie nie traci na aktualności, a wręcz przeciwnie. Dzięki temu, że możemy zbadać już tak wiele, wiemy coraz więcej o funkcjonowaniu człowieka, możemy uznać, że to w jakiej kondycji jest nasze ciało ma ogromy wpływ na naszą psychikę.
W skrócie możemy to ująć tak: dzięki ćwiczeniom fizycznym w naszej krwi uwalniane są hormony szczęścia, mózg jest lepiej dotleniony, lepiej radzimy sobie ze stresem, niektóre ćwiczenia fantastycznie wpływają na nasz układ nerwowy, a dzięki dobrej diecie w jelitach mamy dobre bakterie, które mogą produkować serotoninę. Nawet w wypadu osób głęboko straumatyzowanych warto rozważyć wprowadzenie pewnych ćwiczeń psychosomatycznych, które ułatwiają pozbycie się spięć spowodowanych trudnym przeżyciem. (https://joga.psychewformie.pl/blog/joga-i-trauma) Może więc zanim pójdziemy na terapię, albo zaczniemy brać antydepresanty, sprawdźmy jak dobry sen, zdrowa dieta i mało intensywna aktywność fizyczna wpływają na nasze samopoczucie. I tu chcę wyjaśnić: depresja jest bardzo poważną choroba i należy ją leczyć pod okiem lekarza, nie tylko psychoterapeuty, a to o czym dziś piszę nie jest absolutnie poradnictwem dotyczącym chorób. Jednak mam poczucie, że wiele osób (nie chorujących na depresję, ani żadną inną przewlekłą chorobę) nie docenia faktu jak bardzo można poprawić swój dobrostan dbając o swoje ciało. Niestety Kartezjusz (i nie tylko on https://joga.psychewformie.pl/blog/cialo-odmowilo-mi-posluszenstwa) spowodował, że cały czas nasze ciało jest jakieś gorsze, zaniedbywane, a intelekt cały czas doceniany jest najbardziej. Na szczęście to się powoli zmienia. Najpierw nasze emocje doszły do głosu coraz więcej osób dba o emocje swoje i swoich dzieci, co jest wspaniałe. Teraz czas na ciało!!!! Dlatego, że jesteśmy całością, każdy nasz aspekt (ciało, umysł, emocje) wpływa na siebie nawzajem.
JAK TRUDNE EMOCJE WPŁYWAJĄ NA NASZE CIAŁO
Kiedy jest w nas dużo lęku nasze mięśnie zaczynają się kurczyć, bo chcemy być niewidoczni/-e, zaczynamy się kulić, garbić, kiedy się wstydzimy chcemy się zapaść pod ziemie, co powoduje ten sam efekt kurczenia się. Smutek zamyka naszą klatkę piersiową, czyli działa podobnie. Stres spina nasze mięśnie, naszą powięź, we krwi bez przerwy krąży kortyzol. I kiedy to trwa latami, stajemy się zabetonowani/-e, permanentnie spięci/-e, co może na przykład powodować bruksizm. Lekceważenie tych objawów może spowodować, że nasze ciało zaczyna somatyzować (https://joga.psychewformie.pl/blog/somatyzacja). Nasze spięte, umęczone ciało zaczyna prosić o ratunek, woła symptomami. Kiedy zaczynasz chorować, a lekarze są bezradni, chodzisz od neurologa do gastrologa, od kardiologa do pulmologa, dostajesz kolejne rady i recepty, ale tak naprawdę nic nie pomaga, warto sprawdzić co się dzieje w całym ciele, a nie tylko sercu, płucach czy jelitach osobno. Coraz więcej terapii opiera się już nie tylko na rozmowie, ale właśnie na pracy z ciałem (analiza bioenergetyczna- metoda Lowena, Somatic Experiencing)
CO MOŻEMY ZROBIĆ DLA SIEBIE
Kiedy jesteśmy niewyspani/-e łatwiej się denerwujemy, irytujemy, może też nam być smutno, możemy czuć rozżalenie, gdy jesteśmy głodni/-e łatwo wpadamy w złość, upał może powodować rozdrażnienie, kiedy jest nam zimno trudno się nam skupić, to wszystko są przykłady na to jak nasze odczucia z ciała wpływają na nasze samopoczucie. Dlatego to jest sprawa podstawowa. Zadbaj o swój sen, odżywianie, komfort. Zadbaj o swój system nerwowy, odpoczywaj jak najwięcej, nie oglądaj zbyt często wiadomości, zadbaj o sen i inne przyjemności, bądź w dobrych relacjach z innymi ludźmi, nawet panią w warzywniaku i przede wszystkim usłysz swoje ciało, nie traktuj go jak wroga, który robi Ci na złość chorując, bo jest wręcz przeciwnie, dzięki objawom jesteś zmuszony/-a do zadbania o siebie, zapytania się: co się dzieje Kochanie? Czego potrzebujesz? Jak mogę Ci pomóc? To są bardzo ważne pytania. Zadawajmy je sobie jak najczęściej, może nawet zanim pojawią się objawy 😉